Czarne chmury zebrały się nad głowami producentów samochodowych w Stanach Zjednoczonych. Tani dolar i drogie paliwo, a później kryzys gospodarczy spowodowały, że Amerykanie przestali kupować nowe auta. W Waszyngtonie nie ma też politycznej zgody na pomoc finansową dla koncernów samochodowych. Rada dyrektorów największego amerykańskiego koncernu samochodowego General Motors rozważa “wszystkie opcje” łącznie z możliwością bankructwa – poinformował dziennik “Wall Street Journal” na swojej stronie internetowej.
Stanowisko Rady pozostaje w sprzeczności z oświadczeniami dyrektora generalnego koncernu Ricka Wagonera, który niedawno zapewniał Kongres, że bankructwo firmy nie wchodzi w grę. Rzecznik GM oświadczył dziennikowi, że dyrekcja firmy uczyni wszystko co możliwe aby uniknąć bankructwa. Przeżywające poważne trudności trzy amerykańskie koncerny samochodowe – GM, Ford i Chrysler – zaapelowały do Kongresu o pomoc w wysokości 25 mld dolarów.
Kłopoty rynku motoryzacyjnego
Producenci może by kryzys przetrwali, gdyby mogli ratować się kredytami. A na takie trudno liczyć w sytuacji krachu na rynku finansowym. Działać trzeba natychmiast, opóźnienie wiąże się z dużym ryzykiem – przekonują polityków szefowie największych koncernów motoryzacyjnych. Ale nie ma gwarancji, że za pół roku kondycja finansowa producentów się poprawi, a to oznaczałoby zwolnienie kilkuset tysięcy ludzi, kłopoty dealerów samochodowych, a także kłopoty niektórych miast, dla których podatki ze sprzedaży aut stanowią poważną pozycję budżetu. To oczywiście nas dotknie. Przyszłoroczne prognozy mówią o poważnym spadku dochodów – przyznają przedstawiciele władz miejskich.
Administracja Obamy prawdopodobnie zgodzi się na pomoc finansową dla producentów samochodowych, ale będzie tylko jednorazowy zastrzyk, a branża potrzebuje raczej całej… kroplówki.



